poniedziałek, 16 lipca 2018

HOLIDAY - CYPRUS



Cześć Dziewczyny! Zanim przejdę do tematu dzisiejszego wpisu - chciałabym przeprosić za tak długą nieobecność na blogu, która była spowodowana egzaminem końcowym na studiach podyplomowych (w tej chwili mogę się już pochwalić - jestem lekarzem medycyny estetycznej, choć to dopiero początek drogi i wiele nauki przede mną) oraz remontem w naszym mieszkaniu (wyburzanie ściany to totalna rewolucja, uwierzcie na słowo ;-) ). Wracając do dzisiejszego, a jednocześnie wyczekiwanego przez Was od dawna tematu - z wielu istotnych powodów nasza podróż poślubna znacząco przesunęła się w czasie i chociaż początkowo planowaliśmy egzotyczne kierunki - w maju w większości miejsc, które były na naszej liście warunki pogodowe były kolokwialnie mówiąc słabe, bo albo pora deszczowa albo niemiłosierne upały. W związku z tym wybraliśmy się do biura podróży i poprosiliśmy o doradzenie nam kierunku na tamten moment idealnego i wiecie co? Pracownicy Itaki jak zwykle nie zawiedli. Po długiej konwersacji, oglądaniu zdjęć, słuchaniu o atrakcjach turystycznych nasz wybór padł na coraz bardziej popularny kierunek, czyli Cypr. 




Wyspa Afrodyty, ponieważ to właśnie tutaj według starożytnego mitu z piany morskiej wyłoniła się bogini miłości - jest trzecią co do wielkości wyspą na Morzu Śródziemnym (po Sycylii i Sardynii) - pełną kontrastów, zabytków wpisanych na listę UNESCO, aromatycznego jedzenia, urokliwych plaż, romantycznych zatoczek i jak na Wyspę Miłości (bo tak jest również nazywana) przystało - zakochanych z całego świata. Myślę, że warto również dodać, że Cypr jest azjatycki, bardzo często traktowany jako część Bliskiego Wschodu, a zaliczana do Europy jest tylko i wyłącznie ze względów historycznych, kulturowych i politycznych. Więcej przydatnych informacji na temat wyspy znajdziecie TUTAJ. Tymczasem chciałabym napisać parę słów o lokalizacji, którą wybraliśmy.


Hotel Sentido Cypria Bay (bardzo polecam pod każdym względem), w którym się zatrzymaliśmy urzeka swoim położeniem nad samym brzegiem morza w otoczeniu śródziemnomorskiego ogrodu, a umiejscowiony jest zaledwie 4 km od centrum Pafos, do którego spacerowaliśmy wieczorami deptakiem wśród pięknie oświetlonych palm i fal na morzu - atmosfera szalenie romantyczna. :-) Natomiast spokojne w ciągu dnia miasto, które słynie ze starożytnych zabytków oraz legendy o Afrodycie - nocą tętni życiem, obdarowując przy tym niesamowitą energią. Bardzo często opuszczaliśmy wieczorną kolację w hotelu na rzecz rozkoszowania się świeżymi rybami w starej tawernie w samym sercu portu, na świeżym powietrzu. Do tego muzyka, przyjaźni ludzie dookoła i jestem w niebie. :-)






Jedną z wielu atrakcji jest niewielki zamek w Paphos znajdujący się w porcie, w centralnej części tzw. Dolnego Miasta. Co prawda został zniszczony podczas walk wenecko-tureckich w roku 1570 przez Wenecjan, ale po opanowaniu Cypru przez Turcję odbudowano twierdzę. Następnie pełnił funkcje więzienne, a po przejęciu Cypru przez Brytyjczyków magazynu soli. Nieopodal znajduje się pomnik przedstawiający kobietę na skale - „Sol Alter” Yiota Ioannidou. Wygląda przepięknie na tle morza. 








Z racji tego, że nasz urlop miał charakter głównie wypoczynkowy - chętnie korzystaliśmy z kąpieli w morzu oraz przeróżnych wodnych atrakcji. Na plaży, ale nie tylko ogromnym zainteresowaniem cieszą się jaszczurki Hardun. Jest ich naprawdę mnóstwo, a że nie przepadam za gadami - chodziłam na paluszkach, uważnie rozglądając się czy gdzieś nieopodal nie wygrzewa się ogromna jaszczurka. ;-) 





Na dziś to już wszystko, w kolejnym wpisie z tej serii zabiorę Was na wycieczkę Jeep Safari po miejscach, które warto zobaczyć na Cyprze. Mam nadzieję, że wpis Wam się spodobał i zainspirował do odwiedzenia Wyspy Afrodyy w przyszłości - jest to destynacja idealna zarówno na romantyczny wypad we dwoje, jak i rodzinne wakacje z małymi dziećmi - gorąco polecam! 
Ściskam!  :-)

środa, 20 czerwca 2018

FASHION / COSMETICS

Cześć Dziewczyny! W dzisiejszym wpisie mały misz-masz, ale dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie. :-) Zacznę od stylizacji, w której podstawą jest kombinezon z szerokimi nogawkami, czyli absolutny 'must have' tego sezonu. Idealny nie tylko na niemal każdą okazję, ale również do pracy czy po prostu jako wakacyjny, codzienny, luźny look. Wszystko zależy od faktury, kolorystyki i dodatków. W moim przypadku wersja lekko elegancka, w której czułam się bardzo komfortowo podczas rodzinnej uroczystości. Jestem ciekawa czy Wam się podoba? :-)



kombinezon - Asos, torebka - Michael Kors, sandałki - Tommy Hilfiger, dodatki - Daniel Wellington

W majowej edycji pudełka beGLOSSY "Esencja Urody" największym zaskoczeniem, a zarazem nowością w mojej kosmetyczce jest pędzel do podkładku Econtour OVAL  3. Na początku było mi dosyć ciężko przestawić się z Beauty Blendera, ale teraz śmiało mogę powiedzieć, że efekt na twarzy jest porównywalny, a aplikacja równie łatwa i przyjemna. Polecam! :-)
...a na koniec szara rzeczywistość. :-) Jeżeli jesteście w trakcie sesji egzaminacyjnej - łączę
się w bólu i wracam do nauki. Miłego wieczoru!

P.S. Mogłabym bez końca zajadać się sezonowymi owocami, a Wy? ;-)

wtorek, 12 czerwca 2018

SUN PROTECTION


Od dłuższego czasu piękna pogoda nas rozpieszcza i sprzyja spędzaniu wolnego czasu na świeżym powietrzu. Nie ważne czy wybierzecie się na weekend za miasto, będziecie grillować ze znajomymi, czy po prostu czytacie książkę w ogrodzie - pamiętajcie, że intensywne słońce choć przyjemnie ogrzewa i poprawia nasze samopoczucie - szkodzi naszej skórze, więc jeżeli chcecie w pełni korzystać z uroków letniej aury warto zadbać o jej ochronę.


Moim ulubieńcem w porannej pielęgnacji jest ultralekki krem koloryzujący SPF50 SUNBRELLA marki Dermedic. Jego największym atutem jest lekka konsystencja, która nie zapycha, nie błyszczy się na buzi, nie bieli i świetnie sprawdza się nawet w przypadku bardzo wrażliwej skóry. Ogromny plus za delikatne wyrównanie kolorytu twarzy - nie jest jak inne kremy koloryzujące z filtrem napigmentowany do tego stopnia, że robi na buzi pomarańczową maskę. Tutaj efekt jest bardzo naturalny i w sam raz na weekendowy 'make-up no make-up', a w tygodniu świetnie sprawdza się również pod makijaż. Minusów nie zauważam - szczerze polecam! :-) 
Nie używam kremów z filtrem mniejszym niż 30, a modne oliwki przyspieszające opalanie i tego typu specyfiki omijam szerokim łukiem. Cieszę się również, że moda na spaloną słońcem skórę dawno minęła...;-) W tym roku zdecydowałam się na mleczko ochronne SPF 30 SUNBRELLA, które błyskawicznie się wchłania, nie zostawia tłustej, lepiącej się warstwy na skórze oraz nie barwi białych ubrań. Dodatkowym plusem jest intensywne nawilżenie i fajny skład (zawiera witaminy C+E, alantoinę oraz wodę termalną), a po ekspozycji na słońce polecam z tej samej linii SUNBRELLA balsam chłodzący po opalaniu. Przyjemnie chłodzi i wygładza skórę, a także łagodzi podrażnienia. 
Dajcie znać w komentarzach czy pamiętacie o ochronie przeciwsłonecznej? :-)
Na dziś to już wszystko, miłego wieczoru! :-*

czwartek, 7 czerwca 2018

SUMMER LOOK #WEARETHEANSWEAR

Cześć Dziewczyny! Dawno mnie tu nie było, ale nie zawsze udaje się pogodzić pracę i studia podyplomowe z blogowaniem. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. :-) Tymczasem w dzisiejszym wpisie kumulacja letnich trendów w jednej stylizacji, czyli torba-koszyk, sukienka z falbanami, proste, skórzane klapki i mały flaming...z przymróżeniem oka. ;-) Wszystkie rzeczy zamówiłam taniej dzięki aplikacji ANSWEAR.com, ponieważ wyłącznie jej użytkownicy otrzymują rabat 20% na produkty nieprzecenione oraz 10% na przeceny marki własnej ANSWEAR. 

Kod rabatowy: APP18, jest ważny do 30.06.2018. Udanych zakupów! :-)

- ENGLISH VERSION -




klapki - Answear, sukienka - Answear, koszyk - Answear, okulary - D&G, 
zegarek - Daniel Wellington

Miłego wieczoru! :-)

środa, 2 maja 2018

VICHY MINERAL 89

Jestem bardzo ciekawa czy słyszałyście o nowym produkcie jednej z moich ulubionych marek do pielęgnacji i makijażu - VICHY? Chodzi o Mineral 89, czyli nawilżająco-wzmacniający booster, łączący w sobie bogatą w minerały wodę termalną (która sama w sobie ma właściwości kojące) z kwasem hialuronowym naturalnego pochodzenia. Producent zapewnia, iż fantastycznie ujędrnia skórę i zwiększa jej odporność na widoczne objawy starzenia wywołane zanieczyszczeniem, stresem lub zmęczeniem, a także gwarantuje naturalne wsparcie siły skóry, chroniąc ją przed szkodliwymi czynnikami takimi jak klimatyzacja, warunki atmosferyczne, stres oksydacyjny, zmęczenie.  Brzmi kusząco, prawda? ;-)



Produktu używam od ponad miesiąca - zanim pojawił się u mnie pełnowymiarowy produkt, testowałam jego działanie dzięki próbkom. Uwielbiam jego konsystencję - lekka, błyskawicznie wchłaniająca się, bardzo przypominająca żel hialuronowy. Nie pozostawia tłustego filmu na skórze, nie lepi się. Używam go rano pod krem z filtrem, a wieczorem pod ulubione kremy pielęgnacyjne - idealnie łączy się z innymi produktami oraz sprawdza się pod makijaż. 
Muszę przyznać, że na tym etapie jestem bardzo zadowolona z wyglądu mojej skóry, ale też wkładam więcej pracy w jej pielęgnację - ostatnio na przykład skorzystałam z zabiegu laseroterapii z wykorzystaniem lasera Nd-YAG Q-switched w połączeniu z maską karbonową, czyli tzw. peeling węglowy. Wracając jednak do produktu Vichy - bardzo fajnie nawilża skórę, zaraz po nałożeniu jest pełna blasku - uwielbiam ten efekt. Warto podkreślić, że MINERAL 89 ma dosyć minimalistyczny skład (11 pozycji) - bez zapachów, silikonów i barwników. Sprawdzi się nawet w przypadku bardzo wrażliwej skóry. 
Cena regularna to 89,99 zł za 50 ml, a biorąc pod uwagę wydajność produktu - myślę, że jak najbardziej warto. Proponuję również zajrzeć do aptek internetowch - tam można znaleźć  odrobinę taniej.  
Na dziś to już wszystko, dajcie znać czy miałyście okazję przetestować nowość Vichy? :-)
P.S. Jutro  z samego rana lecimy na wyczekany urlop, więc odezwę się dopiero po powrocie. :-*
MIŁEJ MAJÓWKI!