czwartek, 17 sierpnia 2017

#BEGLOSSYHAPPYCOLORS

...u mnie ostatnio wszystko z opoźnieniem - bardzo przepraszam, ale tyle się ostatnio dzieje, tyle jest ważnych spraw do 'odhaczenia', że najzwyczajniej w świecie brakuje czasu na blogowanie. Całe szczęście mam wyrozumiałe Czytelniczki...;-) 


Dziś chciałabym wspomnieć o kolorowym, lipcowym pudełku beGLOSSY, w którym znalazłam produkty do pielęgnacji ciała, twarzy oraz włosów, a także nowość w postaci lakieru hybrydowego NeoNail z kolekcji Joanny Krupy. Moim ulubionym produktem jest zdecydowanie łagodzący krem pod oczy SYLVECO, który na noc aplikuję w formie 'maski', czyli zostawiam grubą warstwę - działa łagodząco, kojąco i zmniejsza cienie.
Kosmetykami, z którymi spotykam się po raz pierwszy są kremy polskiej marki Nidiesque, które mają za zadanie chronić przed alergią niklową i chociaż alergii nie mam - chętnie przetestuję obie wersje: dla skóry wrażliwej i bardzo wrażliwej, tym bardziej, że do tej pory zebrały bardzo pozytywne recenzje. :-)
Słyszałyście o GLOSSY sklepie (KLIK)? Znajdziecie w nim ponad 5000 tysięcy kosmetyków najlepszych marek, takich jak Estee Lauder, Lancome, Clinique itd. w cenach niższych niż w popularnych drogeriach. 
 ...a na koniec wpisu, kilka szybkich ujęć z dzisiejszego spaceru uchwyconych telefonem - stąd nieco słabsza jakość, ale było tak pięknie, że nie mogłam się powstrzymać...;-)
 jeansy - Mango, koszula - Moodo, adidasy - New Balance
Miłego wieczoru!  :-)

38 komentarzy:

  1. No Ann zaniedbujesz nas ale powiedzmy że rozumiemy "Twoją sytuacje" Mam nadzieje ze od września jak już będziesz :po: nadrobisz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie miałam okazji wypróbować, ale to nie pierwsza pochlebna opinia jaką słyszę na ich temat. :-)

      Usuń
  3. Aniu, co sądzisz o manicure hybrydowym? Stosujesz czasami? I jak Ty to robisz, że jesteś taka drobna? U mnie dieta 1200 kcal, zero slodkosci, bieganie 4 razy w tygodniu a i tak nie jestem w stanie tak mocno schudnąć z nóg...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raz na czas, nawet mam własną lampę. ;-)
      Ja po prostu jestem szczupła bez diet i ćwiczeń, chciałabym przytyć. :-)

      Usuń
    2. Aniu, a od zawsze byłaś taka szczupła czy jakoś studia na to wpłynęły - wiadomo, dużo zajęć, nauki...? :)

      Usuń
    3. Nie chciej, nie chciej;)

      Usuń
    4. Piękne zdjęcia, cudowna atmosfera!

      Usuń
    5. Nie funduj sobie diety 1200 kcal, bo predzej czy pozniej kilogramy wroca. Organizmu nie oszukasz, to jest glodowka. Jedz 1800 kcal i spalaj dziennie 400 kcal. Efekt murowany. Wiem co mowie. Cierpliwosci i powodzenia.

      Usuń
    6. Dieta jest prowadzona pod okiem lekarza więc bardziej wierzę jemu niż anonimowej osobie z internetu, która nie zna mojej wagi, wzrostu ani stylu życia.

      Usuń
    7. Naprawdę lekarz zalecił Ci dietę 1200 kcal a do tego aktywność fizyczną 4x w tygodniu? Chyba chce Cię wykończyć... tak jak pisała osoba wyżej, 1200 kcal dla organizmu to jest głodówka! Ale w sumie co ja się dziwię... właśnie sobie przypomniałam, że kiedyś również lekarka zaleciła mi zejście poniżej 1000 kcal... na szczęście teraz już wiem, że to był bardzo duży błąd.
      Nie będę mówiła Ci co masz robić ale zastanów się nad skonsultowaniem Twojej diety choćby z jeszcze jednym dietetykiem...
      Życzę powodzenia

      Usuń
    8. Głodówka to jest wtedy, gdy człowiek nic nie je. Ja jem 5 posiłków dziennie i nie jestem głodna.

      Usuń
    9. hahaha, 1200 kcal to nie glodowka :D. W Auschwitz jedli 1700 kcal...powodzenia dziecinko.

      Usuń
  4. Widać, że fajna pogoda. U mnie ostatnio ciągle jest duszno, nawet jak jest niewiele ponad 20 stopni. Też bym chciała takie miejsce do spacerów ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewczyny jak używacie hybryd to te sa naorawde świetne! :) A ty Aniu jak zwykle cudnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. hej Aniu, moglabys napisac jaka masz lustrzanke i czy jestes z niej zadowolona? pozdrawiam Magda, z gory dzieki za odpowiedz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja lustrzanka jest już stara - Sony Alpha A58, ale jestem z niej bardzo zadowolona. :-)

      Usuń
  7. Przepiękne widoki i piękna Ty. Pozdrawiam stylanny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Aniu, ale Ty się nudzisz... Nie myślałaś o pracy? Może masz inaczej, ale ja bym umarła z nudy będąc domu codziennie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie, ale Ty się nudzisz... Nie myślałaś/eś o życiu własnym życiem? Może masz inaczej, ale ja bym się wstydziła pisząc komuś takie rzeczy pod niemal każdym postem. ;-)
      A tak poważnie - nie nudzę się, jestem lekarzem, prowadzę bloga, przygotowuję ślub,urządzam mieszkanie i masę, masę innych rzeczy. Nie wierzę, że ktoś w dobie internetu myśli, że blog jest odzwierciedleniem mojego życia w 100%, blog to zaledwie maleńki wycinek, ale jeżeli ktoś tego nie rozumie - trudno. Myśl co chcesz, masz do tego prawo. :-)

      Usuń
    2. O Aniu kupiliście mieszkanie w krakowie?? My z MOim P. szukamy od kilku miesięcy i nie możemy nic konkretnego znalesc, już mam dosc szukania;(

      Usuń
    3. Aniu, nie odpowiadaj na takie komentarze albo w ogóle ich nie publikuj - ktoś wyraźnie ma jakiś problem, bo pod prawie każdym postem zarzuca Ci, że nic nie robisz. Zrób coś wreszcie i olej takie osoby ;)

      Usuń
    4. Aniu, jestes na razie tylko stażystka. Jak zostaniesz na samodzielnym dyżurze z całym oddziałem chorych ludzi i sobie poradzisz to wtedy mow, ze jestes lekarzem. Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Aniu, jestes na razie tylko stażystka. Jak zostaniesz na samodzielnym dyżurze z całym oddziałem chorych ludzi i sobie poradzisz to wtedy mow, ze jestes lekarzem. Pozdrawiam.

      Usuń
    6. No oczywiście, że chorych- po to jest szpital i poszczególne oddziały, żeby ludzi leczyć i muszę Cię zmartwić, prawdopodobnie Ania o tym wie:D

      Usuń
  9. What's up colleagues, its impressive article on the
    topic of teachingand completely defined, keep it up all the time.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale przecież Ty Aniu nie jesteś lekarzem. Dyplom ukończenia studiów nie równa się byciu lekarzem...

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie dziwie się, że Ania zniechęca się do publikowania jakichś bardziej prywatnych informacji i zdjęć. Mam wrażenie, że większość osób jest tylko tym zainteresowana. Wszyscy tylko czekają żeby coś wytknąć, wypytać, wyśledzić. Jeśli Ania będzie chciała normalnie funkcjonować w swojej pracy, to i tak będzie musiała zakończyć prowadzenie bloga. Po co te przytyki o nocnych dyżurach? Ania to mądra i świadoma kobieta i na pewno zdaje sobie z takich rzeczy sprawę. Pewnie niektórzy lepiej się poczują jeśli wskażą innej osobie w internecie gdzie w ich mniemaniu jest jej miejsce. Jeszcze się dziwicie, że nie chce mówić o ślubie czy nie wie czy podzieli się jakimś zdjęciem. Cóż, mało kto chce żeby jego ważny dzień był niepochlebnie oceniany czy nawet obrażany i żeby wyliczano mu co, gdzie, za ile i z kim - a to zdarzało się wielokrotnie w historii tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ten komentarz i pozdrawiam ciepło. :-)

      Usuń
    2. Generalnie to zgadzam się z tym, co napisałaś, ale nie generalizowałabym z tymi "wszystkimi". Może jestem niepoprawną optymistką, ale wydaje mi się, że większość osób ceni, lubi Anię i życzy jej jak najlepiej. A że jest tu kilka złośliwych i biednych osóbek, które za wszelką cenę chcą umniejszyć jej wiedzy, inteligencji i ciężkiej pracy, to już inna sprawa. Sukces zawsze kole w oczy maluczkich. A poza tym pamiętajcie, że prostactwo zawsze bardziej rzuca się w oczy, bo jest zwyczajnie bardziej krzykliwe.

      Nie rozumiem jednego: "Jeśli Ania będzie chciała normalnie funkcjonować w swojej pracy, to i tak będzie musiała zakończyć prowadzenie bloga". Skąd takie przekonanie? Skoro do tej pory udawało się Ani pogodzić życie osobiste z blogowaniem i studiami, to nie sądzę, by nie poradziła sobie z godzeniem pracy zawodowej z hobbystycznym blogiem. Przecież autorka bloga nie musi się wstydzić treści zamieszczanych na swojej stronie, nie robi nic złego [w takich czasach żyjemy, że coraz więcej lekarzy ma swoje blogi i publiczne konta na instagramie], a poza tym nigdy nie było tutaj nadmiernego "ekshibicjonizmu" z jej strony. Wręcz przeciwnie. Ania nie przekracza pewnych granic, publikuje tutaj raczej neutralne treści, nie zaś te intymne i bardzo osobiste.

      Ja osobiście nie widzę żadnych przeszkód i mam nadzieję, że Ania nie porzuci blogowania, bo "jestem z nią" od dobrych kilku lat i zwyczajnie przykro by mi było, gdyby zniknęła z sieci.

      Usuń
    3. Taito, jak miło Cię widzieć ponownie! <3

      Usuń
    4. Aniu, jak miło czytać takie słowa! :)

      Serdeczne uściski przesyłam z tej naszej uroczej, ale nieco zachmurzonej wyspy :)

      Usuń

Dziękuję za komentarz.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia. :-)