środa, 14 grudnia 2016

VICHY SLOW AGE

Cześć Dziewczyny! :-) Każda z nas wie doskonale jak ciężko jest trafić na krem idealny - po pierwsze w dzisiejszych czasach wybór na rynku kosmetycznym jest przeogromny, a po drugie sprecyzowane cele w pielęgnacji również potrafią skutecznie utrudnić decyzję. Wiadomo, że należy wziąć pod uwagę wiek, problemy z jakimi się borykamy (przesuszona skóra, pierwsze oznaki starzenia, wypryski, rozszerzone naczynka etc.), styl życia oraz jakich efektów oczekujemy. W związku z tym naprawdę trudno o produkt, który będzie spełniał wszystkie nasze wytyczne. Pamiętacie jak w październiku wspominałam Wam pokrótce o najnowszym produkcie Vichy, czyli SLOW AGE opóźniającym pojawienie się oznak starzenia skóry? Już wtedy wiedziałam, iż skuszę się na pełnowymiarowy produkt, a dziś wiem, że chciałabym przedstawić Wam moją recenzję. Producent obiecuje baaardzo wiele, a jak jest naprawdę? Czy warto spróbować? Zapraszam do drugiej części wpisu...:-)


Zanim opowiem Wam o moich odczuciach pozwolę sobie zacytować Ekspertów marki Vichy: 

"Po 9 latach badań nad wpływem środowiska (promieniowania UV, zanieczyszczenia powietrza), emocji (stresu), zmęczenia oraz trybu życia na skórę. Laboratoria Vichy opracowały pielęgnację, która pomaga zachować młody wygląd. Po raz pierwszy laboratoria Vichy połączyły działanie antyoksydacyjne Bajkaliny, stosowanej od wieków w Chinach, ze wzmacniającymi właściwościami Bifidusa i Wodą Termalną z Vichy bogatą w 15 minerałów. Zawiera SPF 25 oraz filtr UVA. Opóźnia pojawianie się oznak starzenia na różnych etapach ich powstawania: od pierwszych do widocznych zmarszczek, od drobnych przebarwień po ciemne plamy, od pierwszych widocznych oznak po utratę sprężystości. Ochrona i wzmocnienie. "
OPAKOWANIE

Pierwszą rzeczą zasługującą na pochwałę jest wygodne w użyciu opakowanie. Estetyczny, szklany flakonik z dozownikiem, który pozwala na precyzyjną aplikację odpowiedniej ilości produktu - chroni dodatkowo przed namnażaniem bakterii (jest to o wiele bardziej higieniczna metoda aniżeli klasyczny słoiczek).


KONSYSTENCJA

Kolejny plus - duża wydajność kosmetyku, ponieważ wystarczą dosłownie dwa kliknięcia by dokładnie pokryć całą twarz i szyję. Lekka, kremowa konsystencja gwarantuje łatwe, szybkie i przyjemne rozprowadzenie produktu, który błyskawicznie się wchłania oraz nie pozostawia tłustej warstwy, uczucia lepkości lub 'ściągnięcia' skóry. 

ZAPACH

Niezwykle subtelny, nienachalny, a mimo to dosyć długo utrzymuje się na skórze. Kompozycja przywodzi na myśl świeży bukiet polnych kwiatów, ale wydaje mi się, iż jest na tyle uniwersalny, że powinien spodobać się każdej kobiecie.
EFEKTY

Natychmiastowy efekt to wrażenie wypoczętej, lekko zmatowionej twarzy. Moja pierwsza myśl po aplikacji kremu: 'SLOW AGE działa trochę jak maseczka bankietowa', ponieważ skóra staje się naprawdę promienna i odświeżona. Bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż. Natomiast skutki długotrwałego, regularnego stosowania jakie zauważyłam do tej pory to delikatniejsza, gładsza skóra. Wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień staje się ładniejsza, a także powoli zauważam lepsze napięcie skóry w okolicy oczu. Jak się domyślacie - to serum zostanie ze mną na baaaardzo długo i szczerze polecam je również Wam.
W związku z przedświątecznym okresem chciałabym na koniec dodać, że Vichy SLOW AGE jest  świetnym prezentem na gwiazdkę dla mamy, siostry, przyjaciółki lub...samej siebie. :-)

Ciekawa jestem czy któraś z Was miała okazję testować ten produkt?
Koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami! :-)

25 komentarzy:

  1. Bardzo zainteresował mnie ten produkt, chyba się na niego skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez :)

      Usuń
    2. I tu właśnie o to chodziło żebyście od razu poleciały do drogerii i go zakupiły. W tym poście o to chodzi. Krem sam w sobie jest dość drogi i myślę że trzeba jeszcze sporo o nim poczytać. Pozdrawiam

      Usuń
    3. a najlepiej zacząć od próbki... bo szkoda by było (również pieniędzy), gdyby powodował jakies podrażnienia na skórze....

      Usuń
  2. Bardzo dobra, dokładna recenzja! :)
    Być może i ja sięgnę po tren krem, bo wydaję się być dobry :)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialna recenzja, zschecilas mnie fest! :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny opis, chyba i ja sie skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tez bardzo lubię vichy ale slow life jeszcze nie miałam okazji uzywac ... czas to zmienić !

    OdpowiedzUsuń
  6. A moja skóra niestety zupełnie nie współpracuje z marką Vichy. Jest tylko jeden krem pod oczy na który nie reaguje alergią - Vichy idealia. Super, że znalazłaś produkt, który idealnie się sprawdza
    Pozdrowienia
    Paulina
    www.paulinejournal.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo produkty Vichy niestety nie sa pozbawione substancji alergennych:/

      Usuń
  7. Czy to jest krem czy serum? Oba te określenia pojawiły się w poście ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. używałaś podkładu vichy ideal teint ?

    OdpowiedzUsuń
  9. z vichy miałam kilka kosmetyków, jednak lepsze efekty uzyskiwalam z tańszym zamiennikami ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tego produktu, a bardzo mnie zaintrygowałaś, więc muszę się bliżej z nim zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię ten krem <3

    ---------------------------
    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tego produktu, ale bardzo dużo dobrego o nim piszesz Aniu.
    Muszę się na niego skusić :)

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  13. Krem wydaje się być godny polecenia, ale nie sądzisz Aniu, że to jeszcze nie czas korzystać z tak silnych kremów przeciwzmarszczkowych? Czy może zauważasz już upływ czasu na swojej skórze?
    Czekam na bardziej świąteczne wpisy, może kolejna edycja "Christmas Tag"? Albo jakiś inny klimatyczny wpis np. takie mini kalendarium Twoich przygotowań do świąt?

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest wlasnie staroświeckie myślenie, jak zaczniesz uzywac kremów jak juz zobaczysz pierwsze zmarszczki to wtedy juz po ptakach. Trzeba zapobiegać, ania ma ładna cerę dlatego ze umie o nią zadbać

      Usuń
    2. Ty tez przedstawiasz staroświecki podejście. Zewnętrzne dbanie o skórę to tylko wierzchołek góry lodowej. To, jak wygląda skora to przede wszystkim zasługa genów, prawidłowo funkcjonującej gospodarki hormonalnej, właściwego odżywiania, nawodnienia i szeroko pojętego stylu życia. Poza tym większość składników kosmetyków, nawet tych z wyższej półki, nie dociera do skory właściwej , jak zapewnia producent. Ich stężenia tez są zbyt małe, by osiągnąć pożądany efekt. Wg mnie kosmetyki są troche jak placebo, płacimy za dobre samopoczucie i przeświadczenie, ze cos robimy dla swojej skóry.

      Studentka kosmetologii.

      Usuń
  14. Tu nie chodzi o to żeby nie używać kremów tylko używać je zgodnie z przeznaczeniem. Jestem rok młodsza od Ani i powoli zaczynam używać kremów na zmarszczki, ale zaczynam od tych łagodnych. Ten wydaje się być dość mocny skoro Ania pisze, że działa jak maseczka bankietowa. Rozumiem, że lepiej zapobiegać niż potem ratować, ale wytaczanie ciężkiej artylerii na samym starcie to jak strzelanie z armaty do kaczki.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Chętnie zwrócę na nie baczną uwagę :D

    OdpowiedzUsuń
  16. mnie niestety produkty Vichy uczulają, ale dla samych zdjęć warto było wejść :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia. :-)