wtorek, 10 listopada 2015

FAVORITE FALL THINGS

sweter - SheIn, leginsy - Reebok, zakolanówki - Tommy Hilfiger

Wszyscy dookoła narzekają na jesień, a ja...bardzo ją lubię. Za co? Za piękne kolory, szelest liści pod butami, długie wieczory, stukający deszcz w parapet, przytulny dom - mogłabym wymieniać bez końca, ale w dzisiejszym wpisie zwrócę uwagę na RZECZY, które wpływają pozytywnie na mój nastrój. Zgaduję, że Wam również poprawiają samopoczucie. ;-)


KAWA/HERBATA - koniecznie gorąca, w ulubionym kubku i w dużych ilościach. :-) Ostatnio zakochałam się w ziołowej herbacie Ricola, którą ze swoich wojaży przywiozła mi przyjaciółka. Co prawda w puszce widzę już prawie dno, ale mikołajkowy weekend spędzę w Berlinie, a tam z pewnością ją znajdę i zrobię odpowiednie zapasy! ;-) :-)
Jest kubek z gorącym napojem, więc do pełni szczęścia brakuje jedynie KSIĄŻKI. :-) Ostatnio w moje ręce trafiło ciekawe dzieło Karoliny Sulej "MODNI" - wkrótce recenzja na blogu! ;-)
SZARE BLUZY to moja nowa, mała obsesja. :-) Idealne modele (ocieplane od wewnątrz ciepłym, przyjemnym meszkiem) znalazłam w Nike i Mosquito. Pierwsza jest typowo sportowa, natomiast druga ma piękną stójkę i dłuższy tył. Gdybym mogła - chodziłabym w nich codziennie. ;-)
GRUBE, WEŁNIANE SKARPETY - to absolutny must have sezonu jesień/zima. Moim zdaniem im dłuższe tym lepsze - idealne do kaloszy i kozaków za kolano. :-)
Ciepłe SWETRY to kolejna, obowiązkowa pozycja na jesiennej 'liście przebojów'. ;-) Nie tylko doskonale chronią przed chłodem, ale również tworzą fantastyczną bazę w stylizacjach. Do moich ulubieńców należą: bordowy sweterek z warkoczowym splotem z SheIn oraz kobaltowy golf z Choies
W związku z tym, że ZAPACHOWE ŚWIECE tworzą wyjątkowy nastrój - ich również nie mogło zabraknąć w dzisiejszym wpisie. Szczególną sympatią darzę markę Yankee Candle, ponieważ ich produkty, kompozycje zapachowe oraz wydajność są bezkonkurencyjne. :-)
To wszystko co przygotowałam na dziś. Żegnam się z Wami zdjęciem mojego kochanego
 Szkraba. :-) Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam! 

54 komentarze:

  1. Jesień to moja ulubiona pora roku, a wszyscy właśnie się dziwią, bo przecież jest tak "ponuro, deszczowo i ciemno" ;)
    Ostatnio piłam herbatę z bławatkiem, polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię Earl Grey'a z bławatkiem. :-)

      Usuń
  2. Przyjemny post Aniu :-) Też mi się marzy Berlin w okresie przedświątecznym i te wszystkie Weinachtsmarkty <3 Może za rok, teraz niestety za dużo obowiązków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :-) Mi się również marzył od dłuższego czasu. Na pewno pojawi się fotorelacja na blogu. :-)

      Usuń
  3. Kochana, jaki zapach Yankee Candle polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię zapachy słodkie, pudrowe. W związku z tym polecam wszystkie białe Yankee Candle. :-)

      Usuń
  4. Z kim wyruszasz do Berlina? ;) Ciężko na ostatnim roku? :)

    psy najfaniejsze! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście z Chłopakiem, ale w sumie będzie nas sześcioro - 3 pary. :-)
      Ostatni rok jest na pewno lżejszy od pierwszych trzech lat. ;-)
      Dziękuję.

      Usuń
  5. Aniu, kiedy będą wyniki konkursów? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Losowanie beGLOSSY jutro wieczorem, a Wibo najpóźniej w piątek. :-)

      Usuń
  6. ja już dawno pożegnałam się z akrylowymi swetrami, wcale nie są za ciepłe i wbrew pozorom nie izolują ciała przed niską temperaturą i chłodem, poza tym szybko się mechacą i niszczą, a ich cena zdecydowanie nie ma odzwierciedlenia w jakości, dlatego w mojej szafie są swetry i golfy, w których składzie przeważa wełna lub kaszmir i to bez dodatku akrylu, zresztą takie swetry/golfy są zupełnie inne w dotyku, nie mówiąc już o ich wyglądzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że dobry sweter z kaszmiru kosztuje średnio ponad 1000zł, z 100% wełny to wydatek kilkuset złotych. Nie każdego na to stać. Anię może i stać, ale może nie odczuwa potrzeby wydawania takiej sumy na swetry?

      Usuń
    2. Wełniane i kaszmirowe swetry można dostać w secondhandach za kilka złotych,ale tu z kolei nie każdy chce kupować ubrania,co jest dla mnie zrozumiałe.I oczywiście jest olbrzymia różnica już nawet w dotyku pomiędzy takim swetrem a akrylowym-w przypadku wełny i kaszmiru widać z mety,że to porządna robota i jakość,ja kupuję nawet trochę zmechacone sweterki(taka ich natura,w końcu też pewnie długo komuś wcześniej służyły),ale z tym bez problemu dale sobie radę golarka do swetrów-kilka chwil i mam sweter jak nowy.

      Usuń
    3. Secondhandy to dobra rzecz, nie neguje tego, ze czasem mozna znaleźć tam prawdziwe perelki, czasem jeszcze z metkami i nieużywane. Moja koleżanka kupila tam prawie nowy szalik z Barberry za 5 zl, pani sprzedawczyni nawet nie wiedziała, ze jest to markowa rzecz, bo wyżej wyceniła szalik z H&M. Tak czy owak, kiedys przeczytałam o przypadku dziewczyny, ktora zaraziła sie świerzbem, kupiwszy i wyprawszy wczesniej ubranie z sh, tak ze jestem nieco uprzedzona. Trzeba uważać po prostu.

      Usuń
    4. Ja słyszałam,że świerzbem można się zarazić nawet w sklepie z nowymi rzeczami,w końcu mnóstwo różnych osób mierzy te ciuchy i nie wiadomo jakie mają problemy skórne i inne...Szczególnie na wyprzedażach nawet nowe ciuchy są uszkodzone,rozdarte lub ubrudzone podkładem,więc i tak trzeba je czasami uprać przed założeniem tak samo jak te z ciuchlandu.Ale co do relacji ceny,jakości i dobrych marek wygrywają second handy-ja upolowałam płaszcz z mieszanki wełny,kaszmiru i alpaki za jedyne 5 zł,niezmechacony,wspaniały w dotyku i widać na pierwszy rzut oka,że materiał jest faktycznie świetnej jakości.

      Usuń
  7. Ostatnio zaczęłam mieć słabość do Yankee Candle , zapach SNOW IN LOVE przypadł mi również do gustu :) Ładnie tu u Ciebie. Pozdrawiam Cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Skąd taki słodki kubek? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś czas temu były w Biedronce. :-)

      Usuń
  9. Aniu, a w jakim wieku są Twoje pieski? :)
    Zazdroszczę wypadu do Berlina, pozdrawiam!
    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć,
    Wpis jesiennych umilaczy :)
    Mnie pozytywnie nastawia stos mandarynek i gorzka czekolada maczana w kawie "Paryż Nocą".
    Bardzo ładne zakolanówki!
    Pozdrawiam, Aleksandra.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyjemne, ciepłe i klimatyczne zdjęcia :) Yankee Candle i ja lubię, często używam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu, może dałabyś się skusić na post dotyczący skóry? Masz świetną cerę. Może mogłabyś opowiedzieć jak to wygląda z punktu widzenia medycznego? Co należy jeść, czego unikać, jakie preparaty stosować, Myślę, że dla wielu osób, szczególnie w okresie jesiennym, kiedy skóra wielu z nas jest brzydka, szara i pokryta niedoskonałościami, byłby to ciekawy temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie studiowałam medycyny, nie jestem lekarzem, nie jestem dermatologiem a doskonale wiem o tym, że jeśli chodzi o dobry wygląd skóry najważniejsze znaczenie ma to, jak się odżywiamy, czy się ruszamy bo aktywność fizyczna jest bardzo ważna no i oczywiście predyspozycje genetyczne, zaś kolejnym etapem jest ewentualnie suplementacja niektórych ważnych witamin (jeśli wystarczająco nie jesteśmy w stanie pozyskać ich z naszej diety) i pierwiastków, m.in. cynk, selen, antyoksydatny (wit. A, C, E) i przeróżne wyciągi ziołowe, aaaa jeszcze najbardziej najważniejszym etapem jest... picie wody!!!!! (od 1,5 l do 2l dziennie) bo nic, nawet najdroższy krem nawilżający nie nawilży i nie nawodni odpowiednio skóry od środka jak picie REGULARNIE wody, no i ostateczny etap, to pielęgnacja skóry- używanie kosmetyków (latem filtry, jesienią można zastosować kwasy na skórę które wyregulują łojotk, złuszczą i przywrócają jako tako blask skórze) które nas nie zapychają, nie uczulają, nie mają w składzie konserwantów itp. itd.
      :-)
      patrycja

      Usuń
    2. UNIKAĆ: alkoholu, papierosów, słodyczy, produktów zakonserwowanych, zupek w proszku, soków z kartonów, pikantnych przypraw i potraw (zle działają na skórę trądzikową i naczynkową).

      Usuń
    3. Z tym piciem czystej wody tez należy uważać. Sa osoby, które nie potrzebują uzupełniać wody 2 litrami butelkowanej wody dziennie. Poza tym picie samej wody mineralnej tez nie jest wskazane. W procesie uzupełniania płynów, duza role odgrywają soki( najlepiej świeżo wyciskane, w przeważającej ilości warzywne niż owocowe), zupy, woda zmieszana z np sokiem z cytryny czy grejpfruta. Pijąc duże ilości czystej wody mozna doprowadzić do przewodnienia izotonicznego.

      Usuń
    4. Dziękuję Dziewczyny! stan mojej skóry zaczął się drastycznie pogarszać, a niedługo jestem świadkiem na ślubie i chciałabym coś z tym zrobić. Dermatolog zaproponował mi izotretynę, ale jest to lek, który działa bardzo destrukcyjnie na organizm. Moje zmiany skórne nie są zbyt rozległe ( nie jest to trądzik, tylko po prostu brzydka skóra) ale zostawiają po sobie nieestetyczne przebarwienia i trochę mnie to martwi.

      Usuń
    5. hihi, a nie mówiłam jacy są dermatolodzy? :d w którymś tu poście pisałam u anki że leczyliby tylko izotekiem a może niech sami na sobie go wypróbują, cwaniaki?!
      Polecam Ci blog Ziemoliny: http://kosmostolog.blogspot.com/ - u Niej na blogu znajdziesz dermatologiczną skarbnicę wiedzy. Możesz też napisać do Niej prywatnie, na maila. :-)

      Usuń
    6. Niestety już dwie z moich znajomych po niemal 2 letnich kuracjach izotekiem ( 2 lata dzień w dzień przyjemność dla wątroby i żołądka) mają nawrót trądziku :/ Często zastanawiam się, czy przy tak dużym postępie w każdej niemal dziedzinie, współczesna dermatologia nie ma do zaproponowania niczego więcej prócz leku, który pierwotnie miał być przeznaczony dla osób walczących z nowotworem ( w czym się nie sprawdził, ale okazało się, że skutkiem ubocznym jest jest piękna cera). Pozdrawiam

      Usuń
  13. Jestem zakochana w obu pieskach. Ciekawe zdjęcia. Zapraszam do mnie www.fitnessizycie.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post! Muszę przyznać, że moje "jesienne umilacze" praktycznie pokrywają się z Twoimi.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Karola

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja również dzięki takim umilaczom dotrwam jakoś do lata, albo przynajmniej do wiosny ;) Do Berlina również się wybieram, ale dopiero w styczniu na Fashion Week <3 Nie umiem się doczekać i odliczam wciąć dni do wyjazdu ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie mogę się doczekać. :-) Pozdrawiam! :-*

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Czyli pinczer miniaturowy;-)

      Usuń
    2. mam takiego samego tylko z brązową sierścią :)

      Usuń
  17. dlaczego w konkursie o pudeło glossy zostały dodane tylko komenatrze do 3.11, skoro można było dodawać do 6.11? osoby, które dodały po 3.11 wogóle nie brały udziały w losowaniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie - brały udział. Nie wyświetlają się wszystkie komentarze, ponieważ jest ich za dużo. Wystarczy kliknąć 'wczytaj więcej'. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. a to zwracam honor!

      Usuń
  18. Polecam przepyszną herbatę Twinings Lady Grey - jest to Earl Grey z bergamotką, cytryną, kawałkami suszonej skórki pomarańczowej i płatkami (bodajże) chabrów :)
    A. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale pozytywny wpis :) Zaraz zrobię sobie gorącą herbatę, odpalę kominek z woskiem Yankee Candle i zabiorę się za czytanie książki :) A do Berlina jadę w przyszły piątek :) Kocham to miasto, miałam przyjemność tam studiować i mam nadzieję, że Tobie również się spodoba :) Oficjalne otwarcie jarmarków świątecznych jest w tym roku 23-go listopada, ale mam nadzieję, że i ja załapię się na Glühwein :) Pozdrawiam ciepło, życzę udanego wypadu i z niecierpliwością czekam na Twoje wrażenia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam nadzieję, że pozytywnie rozpatrzyłaś zrobienie relacji swojego zwykłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłoby ciekawe :) Ja wcześniej prosiłam Anię (chyba zapomniała, ale to nic, każdemu może się zdarzyć :)) o zdjecia w białym fartuszku :)

      Usuń
  21. Czy w następnym poście mozna sie spodziewać albo poprosic o stylizacje z szara bluza z Mosquito? Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
  22. Aniu, czy wg Ciebie jest naprawdę ciężko na medycynie? Da się znaleźć czas na czynności inne niż nauka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwne pytanie....skoro czytasz bloga to wesz że Ania go prowadzi, podróżuje, spędza cza ze znajomymi, każdy wpis wymaga przygotowania pleneru zdjęć...obrobienie zdjęc, to są chyba inne czynności moim zdaniem

      Usuń
    2. Zależy jaka uczelnia i jaki poziom jest na medycyne, to można sobie na więcej pozwolić :)

      Usuń
    3. I zalezy od roku studiów. Pierwsze 3 lata sa ciężkie i wymagające poświęcenia większej ilości czasu, kolejne wymagają z kolei wiekszej samodyscypliny, zajecia odbywaja sie glownie w klinikach, jest luźniej i przez to może sie wydawać, ze jest łatwiej, ale to tylko pozorne złudzenie, ponieważ jest to czas, który powinno się poświęcić na zgłębianie wiedzy klinicznej i przygotowywanie pod kątem LEK-u. Dla osob, które chcą dobrze wypaść na LEK-u, a nie sa zbyt lotne, to tego czasu nie ma dużo, a osoby zdolniejsze, no cóż, sa w lepszej sytuacji, bo caly czas maja go dużo:-)

      Usuń
    4. Na mojej uczelni (WUM) 3 pierwsze lata są ciężkie ze względu na przedmioty podstawowe i plan zajęć który obejmuje zarówno przed- jak i popołudnia. Potem struktura wygląda inaczej ale nie jest wcale łatwiej, jako że bloki trwają praktycznie cały rok, zaczynają się najtrudniejsze egzaminy (w tym najtrudniejsza na całych studiach interna), a jeśli ktoś chce zacząć myśleć o swoich zainteresowaniach i robić coś pod ich kątem, to potrzebuje dodatkowego czasu na samokształcenie, ale dla bardzo chcącego nie ma nic trudnego :-)

      Usuń
  23. Jeden z najlepszych postów:) oprócz mix-ów oczywiście:)

    OdpowiedzUsuń
  24. podobają mi się Twoje zdjęcia :)
    zapraszam także do siebie http://puniqe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia. :-)