niedziela, 24 maja 2015

HAVE A NICE DAY

Jestem ciekawa jak spędzacie niedzielny poranek? Mam nadzieję, że pogoda dopisuje i możecie zjeść śniadanie lub wypić kawę na świeżym powietrzu, a przy okazji przeczytać krótką recenzję książki na moim blogu. :-)
"LUDZIE czy BOGOWIE" Krystyny Bochenek i Dariusza Kortki to nic innego jak zbiór niezwykle ciekawych wywiadów przeprowadzonych z 27 najlepszymi polskimi specjalistami w dziedzinie medycyny. Momentami jest zabawnie, innym razem można się wzruszyć oraz zastanowić nad własnym życiem. Dlatego myślę, iż warto wspomnieć, że powstały w wyniku pewnego rodzaju buntu - autorzy nie mogli pogodzić się z opiniami o zadufanych, przemęczonych, bez empatii, w ciągłej pogoni za pieniędzmi lekarzach. Zastanawiali się  kim są wielcy specjaliści oraz skąd czerpią wzorce. Uważam, że efekt końcowy przeszedł najśmielsze oczekiwania, ponieważ nie tylko ukazuje ogromny postęp medycyny na przestrzeni lat, ale również opowiada o sensie cierpienia, choroby i śmierci, a przede wszystkim o poświęceniu i trudzie lekarzy. W związku z tym jest to książka skierowana zarówno do nowego pokolenia lekarzy, jak i pacjentów, którzy powinni wierzyć, że są w dobrych rękach, że cały zespół medyczny robi wszystko co w ich mocy aby im pomóc...
Mam nadzieję, że Was zaciekawiłam i sięgnięcie po tę książkę. A może któraś 
z Was już przeczytała i podzieli się swoją opinią z innymi Czytelniczkami w komentarzach? :-)

37 komentarzy:

  1. Cóż, co prawda jeszcze nie czytałam ale chetnie po nią sięgnę. Zaintrygowalaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowymaja 24, 2015

    Też jestem zachwycona tą książką i chce wierzyć że tak jest ale powiedz mi cos mam myśleć gdy zdarzyła mi sie taka sytuacja" 2 tyg temu byłam na weselu i siedziałam na przeciwko młodego chirurga który opowiadał do znajomego że robił przepukline i powiedzieli mu że jak sie nie wyrobi w 30 min to bedzie musiał zrobić komuś laske " rece opadaja ....czy w takich sytruacjach można zartować ?chyba ten człowiek nie zdaje sobie ze sprawy tego co czuje osoba idąca na operacje ...!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowymaja 24, 2015

      I Ty oczywiście zart wzielas aż tak na serio ze tu sie żalisz. Kobieto! Wesele = alkohol. A po alkoholu różne rzeczy sie mówi... Bzdury wypisujesz.

      Usuń
    2. Anonimowymaja 24, 2015

      Ta praca jest tak stresująca, że musisz mieć wentyl bezpieczeństwa. Chirurdzy opowiadają sobie najbardziej hardkorowe kawały:) To, że ludzie żartują między sobą na sali operacyjnej, nie znaczy, że nie chcą, żeby operacja się udała. Wszyscy chcę, żeby operacja poszła bardzo dobrze.
      To im po prostu pomaga rozładować ogromne napięcie. Nie dziwie się, że ktoś w ten sposób powiedział do tak młodego chirurga. Sama byłam w podobnej sytuacji asystując do zabiegu na praktykach.. Ale mimo próby rozładowania atmosfery żartami wyszłam cała mokra od potu, tak się bałam. A ja byłam tylko studentką i tylko asystowałam....

      Usuń
    3. Anonimowymaja 24, 2015

      Chirurdzy akurat czesto grzeszą niewybrednymi żartami, podobnie jak np anestezjolodzy, którzy maja rownie mocno stresujaca prace. To akurat byl jeszcze lagodny tekst. Mimo wszystko nie znaczy to, ze sa gburami czy o ich niekompetencji. To jest bardzo stresujący i odpowiedzialny zawód, a na sali potrafi być niejednokrotnie bardzo "gorąco".

      Usuń
    4. Anonimowymaja 24, 2015

      Lekarze to też ludzie (no, serio...) - mają bardzo stresującą pracę i dla dobra swojego, wspólpracowników i pacjentów należy im się 'rozładowanie emocji'...Wyluzujcie. Każdy tego potrzebuje

      Usuń
    5. Anonimowymaja 24, 2015

      A słyszeliście, niedawno we wiadomościach podawali jak we Wrocławiu chirurg wyciął pacjentowi zdrową nerkę, a zostawił tę z nowotworem, bo się pomylił... Niezły ubaw przy operacji musieli mieć, skoro popełnił TAKĄ pomyłkę. ;) A swoją drogą obejrzyjcie to video: http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/przeprowadza-najpowazniejsze-operacje-w-polsce,163402.html

      Usuń
    6. Anonimowymaja 24, 2015

      Nooo tak ! 1 szokująca wiadomość na setki udanych operacji danego miesiąca :) Obiektywna ocena jak cholera :)

      Usuń
    7. Anonimowymaja 24, 2015

      ten stres mozna inaczej rozladowac, a nie robić sobie żarty na sali operacyjnej, bardzo śmieszne na prawde, tylko nie dla pacjentów

      Usuń
    8. Anonimowymaja 24, 2015

      Żarty nie swiadcza o braku kompetencji, nie są tez adresowane do pacjenta. Nie obruszaj sie aż tak, bo to nie jest najgorsza rzecz. Odnośnie błędów lekarskich nagłaśnianych w mediach: media bardzo lubią tego typu sensacje, bo wiedza, ze to absorbuje odbiorców. Czasem jeszcze przed wyrokiem sądu posługują się terminem błędu medycznego, ktory stanowi maly procent działań lekarzy. Natomiast o dokonaniach piszą niechętnie i poświęcają im juz mniej miejsca na stronach gazet. Nie mozna oceniać wszystkich lekarzy przez pryzmat tego co mówią i piszą w mediach, ani wkladac wszystkich do jednego worka. Ja jestem ciekawa dlaczego milczy sie o tym, co dzieje sie np w sądach, a tam to dopiero sie dzieje;-)

      Usuń
    9. Anonimowymaja 31, 2015

      Znam wielu chirurgów bo specjalizuję się w dziedzinie zabiegowej - część uwielbia żartować, część musi mieć totalną ciszę i zachowanie powagi. Podobnie ma się z anestezjologami. Ja osobiście lubię jak na sali gra radio (oczywiście nie na maxa ;)) a anestezjolog i instrumentariuszka mają poczucie humoru, często też staram się przyjść wcześniej tak aby zdążyć zamienić kilka zdań z pacjentem zanim zaśnie, zauważyłam że zestresowany pacjent też się wtedy lepiej wycisza.

      Usuń
    10. Anonimowymaja 31, 2015

      Aaa, zdarzyło mi się też współpracować z jednym z lekarzy z którymi były przeprowadzane wywiady - profesjonalizm z poczuciem humoru. Na sali operacyjnej nie musi być sztywno i naprawdę nie ma to wpływu na wynik zabiegu.

      Usuń
  3. Z pewnością sięgnę po tę książkę w najbliższych miesiącach. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki :)
    A w wolnej chwili zapraszam do nas: ;D
    http://cosmetologyandfitness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety u mnie pada. :( Ale mając Ukochaną osobę obok każdy poranek jest super nawet jak nie ma pogody. :)
    http://mina-doimika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. terqz bee miałą trochę wolnego to może wkoncu przeczytam jakąs książke ;D
    piękne zdjęcia <3

    dominisiv.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie miałam okazji czytać tej książki, ale z chęcią po nią sięgnę gdy będę miała chwilę czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podobają mi się zdjęcia w poście, super :)
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowymaja 24, 2015

    Anno a Ty jak przyglądasz się temu z bliska to uważasz że są specjalizacje mniej/bardziej...prestiżowe? Wymagające większej wiedzy? Bo czasem jak się patrzy na to ile robi chirurg podczas wielogodzinnej operacji a ile dermatolog albo rodzinny z wypisaniem recepty na nic nie warty lek, to nóż się w kieszeni otwiera....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowymaja 24, 2015

      trzeba było iść na medycynę i skończyć taką specjalizację;) nikt nikomu się nie broni uczyć:) wtedy byś mogła nic nie robić jak np. dermatolog- skoro tak uważasz ;)

      Usuń
    2. Anonimowymaja 24, 2015

      Ho ho ho...z tą większą wiedzą to daleko idące wnioski wyciągasz...Jedna osoba chce adrenaliny i wielogodzinnego klimatu sali operacyjnej, inna woli pracować spokojnie, aczkolwiek z ilością stresu też bym polemizowała przy pacjentach i ich żądaniach...Ja nie widzę różnicy w zoperowaniu wyrostka czy wykryciu czerniaka czy łuszczycy, każde z nich to jednostka, którą się leczy.

      Pozdrawiam,
      przyszła lekarka (mam nadzieję dermatolog)
      Magda

      Usuń
    3. Anonimowymaja 24, 2015

      Zawsze mnie śmieszyły i zastanawiały oceny ludzi dotyczące danych specjalizacji. Skąd przekonanie, ze lekarz rodzinny czy internista to nic nie warty specjalista, a taki chirurg to bóg bogów? Ja mam wśród znajomych 2 facetów, którzy nigdy nie przykladali sie na studiach i nigdy nie chciało im sie jakos specjalnie uczyć, w zwiazku z czym udali sie na specjalizacje z chirurgii, bo jak twierdza:mniej sie trzeba uczyć, bardziej liczą sie umiejętności i wiedza praktyczna. Osobiście podziwiam chirurgów i chyle czola, ale jesli chodzi o ogrom wiedzy, jaka musza posiadać lekarze innych specjalności, to chirurdzy aż tak wiele to siedziec nad książkami nie musza;-) chyle również czola przed internistami, bo jako przyszly nefrolog czesto sie z nimi konsultuję i doceniam za całościowe spojrzenie na pacjenta. To sztuka byc rowniez dobrym lekarzem rodzinnym i dobrze pokierować pacjenta, a nie odsylac go od jednego gabinetu do drugiego. Tak ze nie oceniajmy tak łatwo;-)

      Usuń
    4. Anonimowymaja 26, 2015

      Co do lekarzy rodzinnych to opinie takie biorą się stąd, że internista jest pewną formą łącznika pacjenta z konkretnym specjalistą, a większość jego działań to przepisywanie leków na katar i kaszel dostępnych bez recepty. Co zaś się tyczy dermatologów, to często mają oni ogromną wiedzę dotyczącą skóry ( w teorii), zaś niestety wiedza chemiczna leży. Składy kosmetyków to dla nich czarna magia. A, zapiszę mu to, może trafię! Dermatolog mojej siostrze kazał leczyć trądzik opalając się. :/ To już chyba samo za siebie mówi.Podobnie farmaceuci. Kiedyś chciałam kupić petroleum, a młoda farmaceutka wciskała mi parafinę. Musiałam jej cierpliwie wytłumaczyć na czym polega różnica... I nie zgodzę się, że wszystkie specjalizacje są takie same, moja mama jest na neurologii, masakra. Taki oddział położniczy to przy tym zabawa.

      Usuń
    5. Anonimowymaja 27, 2015

      Chyba nie masz pojęcia o czym piszesz.
      1. internista i lekarz rodzinny to dwie różne specjalizacje
      2.specjalizacja z dermatologii obejmuje również wenerologię i dermatolodzy nie zajmują się wyłącznie skórą.
      Składy kosmetyków drogeryjnych to działka kosmetyczek i chemików, lekarz zna się na lekach ;)
      3.Następnym razem sprawdź na plakietce, czy osoba obsługująca cię w aptece to farmaceuta (po ciężkim, wymagającym kierunku, jakim jest farmacja, który na 100%przewyższa twoją internetową wiedzę) czy po prostu technik farmacji, czyli osoba po studium.
      4. Przypuszczam, że twoja mama jest pielęgniarką, a pielęgniarki nie lubią się z położnymi;) Nie wiem dlaczego, ale tak podobno jest.
      Jeśli dla ciebie oddział położniczy to zabawa, to nie mam więcej do dodania.

      Usuń
    6. Anonimowymaja 27, 2015

      Co do stereotypow to podobno pielegniarki nie lubia lekarzy (w sumie w nowym pokoleniu sie to zgadza troche) a nie poloznych:D

      Usuń
    7. Anonimowymaja 27, 2015

      Pielęgniarki nie lubią lekarzy, bo są niedoceniane za swoja prace, poza tym zarzucają brak wsparcia ze strony lekarzy, kiedy one walczyly o swoje prawa i lepsze płace. Ja jestem studentka medycyny, zliczyłam juz kilka wakacyjnych praktyk, i w sumie nie dziwie sie pielęgniarkom, bo nie maja łatwo. Uważam, ze służba medyczna powinna sie trzymac razem i stać za sobą murem, jesli chodzi o wspólne interesy. Tak samo nie rozumiem dlaczego lekarze zgadzają sie na papierologie, której jest coraz więcej i będzie jeszcze więcej. Lekarz jest od leczenia, a nie od bawienia sie w urzędnika. Jestem rozgoryczona obecna sytuacja w służbie zdrowia, wielu moich znajomych, którzy juz pracuja, maja podobne odczucia. Tylko dlaczego nikt nie chce rozmawiac z Ministerstwem Zdrowia i zmienić te idiotyczne rozporządzenia?

      Usuń
    8. Anonimowymaja 27, 2015

      Kazda specjalizacja ma swoje plusy i minusy, kazda jest inna i potrzebna. Nie powinno sie oceniać po pozorach, bo czasami pacjent nawet nie zdaje sobie sprawy, jak ogromna wiedze musi miec lekarz, do którego przyszedl. Prawda jest taka, ze nie ważne, jakiej byłby specjalności, to jesli chce być naprawdę dobrym lekarzem, to do konca swojej pracy zawodowej musi zgłębiać wiedzę bądź umiejętności, odbywać szkolenia, jeździć na zjazdy i sympozja.

      Usuń
    9. Anonimowymaja 28, 2015

      Pudło ;) Moja mama nie jest pielęgniarką, a moja wiedza "z internetu" została nabyta na studiach. A co do kosmetyczek to pierwsze słyszę żeby one miały wiedzę chemiczną, chyba mylisz z kosmetologiem. Nie powiedziałam, że oddział położniczy to zabawa, ale śmieszne jest twierdzenie, że STANDARDOWY poród to to samo co np. przeszczep. No przykro mi. a z tego co wiem, to leki TEŻ MAJĄ SWÓJ SKŁAD. A dermatolog przepisuje nie tylko leki, ale także dobiera dermoKOSMETYKI. A farmacja nie jest trudna :) ale oczywiście zależy dla kogo.

      Usuń
    10. Anonimowymaja 29, 2015

      co do tych pielęgniarek...cóż. Powiem tak miałam do czynienia z wieloma, ale tylko w najmłodszym pokoleniu słyszałam "wiecie co ostatnio zrobiłam? zmieniłam starą pieluchę na starą, ale miałyśmy ubaw", albo klasyczne "ileeee tej nauki o matko taka trudna, tak dużo...idziemy na imprezę?" :D nie wiem...może ja na takie młode pokolenie trafiłam, ale to młode które znam (podkreślam, które ja mam przyjemność wątpliwą znać) to dziewczynki, które twierdzą, że wiedzą więcej niż lekarz, że są niedoceniane a potem np. nie potrafią wbić wenflonu... (Wyobrażacie to sobie?!) Także na różnych ludzi się trafia. Moja przyjaciółka najbliższa robi w onkologii od 4 lat, uważa, że personel medyczny działa tam ekstra. Lekarze traktują pielęgniarki jak partnerów. Także wszystko zależy od człowieka i od miejsca.
      P.S. jeden z lepszych chłopaków na roku, chciał się szczepić na malarię. Także chyba oceny na wiedzę też się nie przekładają :D

      Usuń
    11. Anonimowymaja 29, 2015

      Nikt nie mówił nic na temat ocen. Tez mam w grupie takie osoby, które wszystko ryja na pamięć i maja dobre oceny na testach, ale w momencie gdy trzeba łączyć pewne informacje i wyciągać wnioski, czyli ogólnie mówiąc MYŚLEĆ SAMODZIELNIE, to zaczynają sie u nich schody. Mnie poruszył pewien cytat z książki, o dziwo medycznej: Nie ten jest uczony, kto wie wiele, ale ten, kto wie rzeczy potrzebne (św. Ignacy). I tego sie trzymam.
      Jesli chodzi o farmacje, to mialam okazje studiować zanim dostalam sie na lekarski i stwierdzam, ze łatwo nie jest. Oczywiscie nie mowie o kombinatorach, których na lekarskim tez nie brakuje i którzy cale studia jada na tzw bazach i kolejnych terminach.

      Usuń
  10. Anonimowymaja 24, 2015

    Aniu ktory wywiad podobał Ci sie najbardziej? bo mi ten z chirurgiem dr.Pawłem Lempe :) widziałam na necie jego biografie i bardzo chciałabym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowymaja 24, 2015

      To jest pan profesor. Lampe. Nie Lempe.

      Usuń
  11. Anonimowymaja 24, 2015

    Kurcze, jak ja bym chciała jakiś dłuuuuższy wpis stylizacyjny, bo świetne masz wyczucie stylu lub coś o zdrowym odżywianiu (wiem, w necie mnóstwo tego jest, choć nie zawsze prawdziwe informacje, jak niby z tym zakwaszeniem organizmu, haha, ale z Twojego punktu widzenia), może jakieś nowe gadżety, dodatki, ogólnie jakiś lifestyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. kurcze, nigdy nie przepadałam za polską literaturą, ale na tę książkę może sie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowymaja 25, 2015

    I ta książka stoi u mnie na półce w oczekiwaniu na swoją kolej, ale skłoniłaś mnie Aniu do podzielenia się pewną refleksją na temat innej pozycji...
    Po przeczytaniu książki o Relidze dostrzegłam wielki postęp, jakiego dokonał ten człowiek w medycznym świecie, którego - po skończeniu studiów - również i ja będę częścią, ale smuci mnie to, że większość osób pokolenia młodych pamięta go jedynie jako beznadziejnego Ministra Zdrowia. Szkoda... Dlatego cieszę się,że polecasz takie książki :-).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. A u mnie też "czytany" wtorek ... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chciałabym zaprosić do zapoznania się z moim blogiem. Jest on w dojść nietypowej tematyce, jednakże jest to moja historia, z którą chciałabym się podzielić. Nie robię tego, by wzbudzić jakieś współczucie, bo to nie o to chodzi. Sama daję sobie z tym wszystkim radę. Bardzo bym chciała, aby ten blog był dla innych oparciem, dla osób, które doskonale wiedzą o czym piszę, co czuję. W ten sposób będą mogli uchronić się przed popełnieniem najgorszych błędów…


    Zapraszam : http://bol-ktorego-nie-zapomnisz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia. :-)