sobota, 30 września 2017

BYE BYE SUMMER

Nigdy nie wiem jak powinnam zacząć wpis po dłuższej nieobecności, a w związku z tym, że nie chciałabym się zbyt długo tłumaczyć - wiedzcie, że owa cisza jest jak najbardziej uzasadniona. :-) W dzisiejszym wpisie mały MIX, w którym wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Nie przedłużam - zapraszam i witam ponownie! :-)




kurtka - Levi's, jeansy - SheIn, zegarek i bransoletka - Daniel Wellington,
okulary - D&G, buty - SKECHERS (butyjana.pl), szalik - Tommy Hilfiger

Zawartość wrześniowej edycji pudełka beGLOSSY jest absolutnie genialna - podoba mi się każdy produkt. :-) BEAUTY FACTORY, bo tak został nazwany ostatni box zawiera w sobie produkt, który polecałam Wam już parę lat temu, a mianowicie odżywczą pomadkę z peelingiem marki SYLVECO. Jeżeli nie miałyście okazji jej wypróbować do tej pory - szczerze polecam. Godna zarekomendowania jest również błyskawiczna odżywka do włosów PANTENE 3 Minute Miracle, a także lakier hybrydowy marki NEONAIL.
Natomiast moje 3 topowe produkty  to koreańska maseczka do twarzy w płachcie BELLEZA CASTILLO, dermatologiczny żel do mycia twarzy marki URIAGE oraz nowość w postaci balsamu do ciała BARNANGEN All Over Rescue Body Balm - mocno nawilża skórę i przepięknie pachnie. :-)
 ...a jeżeli żegnamy lato, to chciałabym podzielić się z Wami moim ulubionym deserem o tej porze roku. Mowa o owocach pod słodką i rozpływającą się w ustach kruszonką. :-) Przepis krótki, wykonanie dziecinnie proste, a w dodatku zajmuje zaledwie kilka minut. Smak? Obłędny. :-)
 SKŁADNIKI
owoce: 3 jabłka, 2-3 łyżki cukru, szczypta cynamonu, garść rodzynek
kruszonka: 1 szklanka mąki pszennej, pół szklanki cukru, 70g zimnego masła, szczypta soli i 1/4 łyżeczki do pieczenia

PRZYGOTOWANIE
Jabłka obieram, kroję na małe kawałki, posypuję rodzynkami, cukrem i cynamonem.
W misce łączę wszystkie składniki na kruszonkę, ugniatam - odrywam kawałki ciasta i układam na owocach. Następnie wstawiam do rozgrzanego piekarnika (180 stopni), piekę do zarumienienia, czyli około 20-30 minut. :-)
Miłego wieczoru! :-*

czwartek, 7 września 2017

NEW IN - PERFUMES

Cześć Dziewczyny! :-) Jakiś czas temu na mojej toaletce pojawiły się nowe flakony perfum, a że ostatnia publikacja w tej tematyce na blogu była dobrych parę lat temu - postanowiłam nadrobić zaległości. :-) Jak każda z Was mam swoje ulubione zapachy, do których lubię wracać, ale w te wakacje dość intensywnie szukałam czegoś nowego, wyjątkowego, innego. Dosyć często zaglądałam do znanych drogerii testując przeróżne nowości z marnym skutkiem - wszystko wydawało mi się oklepane, aż pewnego dnia trafiłam na coś co przykuło moją uwagę, a gdy wróciłam następnego dnia by się upewnić - odkryłam coś jeszcze...


Dwa zupełnie różne, ale tak samo piękne - Signorina Eleganza Salvatore Ferragamo i Aqua Allegoria Mandarine Basilic Guerlain. Muszę przyznać, że dawno żaden zapach mnie tak nie uwiódł. Zastanawiając się, na który flakon się zdecydować - moje kontemplacje zostały błyskawicznie zakończone - otrzymałam oba w prezencie. ;-)
Aqua Allegoria Mandarine Basilic Guerlain (edt) to szalenie soczysta mieszanka, a zanim po nią sięgnęłam - wpadł mi w oko elegancki flakon, przypominający plastry miodu, ale do rzeczy...;-) Nuty zapachowe: kwiat pomarańczy, biała piwonia, zielona herbata, bluszcz, rumianek, mandarynka, bazylia, ambra, drzewo sandałowe. 
Nie jestem najlepsza w opisywaniu zapachów, ale spróbuję. ;-) Ten jest szalenie lekki, świeży, ale nieoczywisty i zaskakujący. Mandarynce, która wysuwa się na pierwszy plan daleko do słodkości. Jest raczej cierpka, troszeczkę jakby orientalna, a w tle przebijają się kwiaty i zioła stanowiące idealne dopełnienie. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim połączeniem - pewnie dlatego tak mnie urzekło. Zaskoczyła mnie również trwałość - są wyczuwalne na skórze do 6-7 godzin. 

Signorina Eleganza marki Salvatore Ferragamo (edp) to szyprowo-kwiatowe perfumy, które odrobinę przypominają mi Chanel Mademoiselle, które uwielbiam i chyba dlatego mnie zainteresowały. Nuty zapachowe: grejprfut, gruszka, osmantus, puder migdałowy, paczula oraz skóra. Szalenie kobiecy, ciepły, ani za słodki, ani zbyt kwiatowy - po prostu w sam raz. Pachnie bardzo delikatnie, ale kusząco i chociaż nie należy do najbardziej trwałych (bo utrzymuje się na skórze około 4-5h, na ciuchach dłużej) to za całokształt jestem skłonna przymknąć oko. ;-) Mówiąc szczerze nie potrafię go lepiej opisać - musicie po prostu powąchać! :-)     
Jestem ciekawa jakie perfumy Was ostatnio oczarowały? :-)
Miłego wieczoru! :-*

wtorek, 29 sierpnia 2017

SPORTOWE WYZWANIE Z ANSWEAR

Bardzo często dostaję od Was pytania dotyczące mojej aktywności fizycznej, która mówiąc szczerze nie jest ani profesjonalna, ani wyczynowa, ale to nie znaczy, że całymi dniami leżę na kanapie i poruszam się autem. Myślę, że w dzisiejszych czasach wszyscy mają świadomość korzyści zdrowotnych wynikających z 'ruchu' i o ile nie przepadam za siłownią, zajęciami grupowymi typu fitness oraz nie uprawiam żadnej dyscypliny sportowej regularnie - lubię sport. Zimą dzielę pasję narciarską z Narzeczonym, wciąż po ciuchu licząć, że kiedyś nasze umiejętności w tej dziedzinie się wyrównają...;-) Wiosną lubię długie spacery i wycieczki rowerowe, natomiast ostatnio ogromną frajdę sprawia mi jazda na rolkach, która poza funkcją relaksującą - poprawia kondycję oraz koordynację ruchową. Oczywiście nie jest to takie tempo i natężenie 'treningów', że zaraz wypracuję sobie mięśnie, ponieważ stanowi to dla mnie sposób na aktywne spędzenie wolnego czasu ze znajomymi - uważam, że czerpanie przyjemności z jakiejkolwiek formy aktywności fizycznej jest bardzo ważne.



W dzisiejszym wpisie chciałabym pokazać przykładową 'stylizację', w której świetnie czuję się podczas jazdy na rolkach. Kieruję się głównie komfortem - musi być wygodnie, przewiewnie, z zachowaną swobodą ruchów. Najlepiej czuję się w luźnym, bawełnianym T-shircie i dopasowanym dole z technicznej (termoaktywnej) tkaniny, na głowę czapka z daszkiem lub kask (co prawda ochraniacze pominęłam w dzisiejszej stylizacji, ale należy pamiętać o ochronie głowy i kończyn przed możliwą kontuzją).
Nie trzeba być chłopczycą, żeby korzystać z męskiej szafy - przykładowo T-shirt z dzisiejszej stylizacji pochodzi z męskiej kolekcji Lacoste (KLIK). Nie, nie ukradłam go Narzeczonemu...;-) Celowo go kupiłam, ponieważ męskie bluzki mają to do siebie, że są zupełnie proste - bez taliowania i dłuższe. Zamawiając rozmiar S, wiem, że będzie idealny, nie tylko do uprawiania sportów, ale także na co dzień, chociażby do jeansów. Ten model przypadł mi do gustu również pod względem składu, bardzo lubię bawełnę z domieszką elastanu.
Natomiast jeżeli chodzi o legginsy - za bawełną nie przepadam, głównie dlatego, że się rozciągają i wypychają na kolanach. Zdecydowanie lepiej sprawdzają się getry typowo sportowe, czyli na przykład takie jakie wybrałam z kolekcji Puma (KLIK) do dzisiejszego wpisu. Materiał dryCell zapewnia odpowiedni komfort oraz uczucie suchości, fason jest idealnie dopasowany, a zastosowanie innowacyjnych rozwiązań, takich jak płaskie szwy, które nie ocierają również sprzyja naszej wygodzie.
Czapka z daszkiem New York Yankees (KLIK) to model popularny do tego stopnia, że logo znane jest na całym świecie, a symbolizuje nie tylko sukcesy drużyny baseballowej, ponieważ New York Yankees to od kilku sezonów kultowe dodatki w świecie mody, przepadają za nimi takie gwiazdy jak na przykład Jennifer Lopez, Scarlet Johansson, Beyonce, czy Rihanna. Myślę, że czapka z daszkiem jest znakomitym dopełnieniem sportowej stylizacji, a Wy? :-)
ubrania - ANSWEAR.com, rolki - Rollerblade, okulary - D&G

Miłego wieczoru! :-)