sobota, 25 października 2014

MINERALS

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam opowiedzieć o kosmetykach mineralnych, które od dłuższego czasu testuję na własnej skórze. Efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania, dlatego też chciałabym Was z nimi zapoznać.


Co to takiego?
To lekkie, bez substancji chemicznych, parabenów, petrochemikaliów, chlorku bizmutylu, SLS, alkoholu, talku i wielu innych szkodliwych substancju - w 100 % naturalne produkty (oczyszczone i starannie zmielone minerały znajdujące się w ziemi). Początkowo były stosowane do makijażu wrażliwej skóry po zabiegach dermatologicznych oraz operacjach plastycznych, ale z biegiem czasu zyskały na popularności. Nie uczulają, nie podrażniają, a wręcz przeciwnie - substancje w nich zawarte korzystnie wpływają na stan naszej cery. Minerały nie zapychają i nie powodują zaskórników. Kolejnym plusem jest doskonałe krycie, które możemy kontrolować oraz dopasować do swoich potrzeb. Nie mają terminu ważności, są wodoodporne i baardzo wydajne...:-)
Co mają w składzie?
Niekwestionowanym atutem jest minimalistyczny skład, w którym możemy znaleźć jedynie: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Kaolin Clay, Iron Oxides, Silica, Calcium Carbonate, Ultramarine.
1. Mica (Mika) - jest mineralnym wypełniaczem, który otrzymuje się z serycytu. Ma postać białego proszku, który nadaje jedwabistości oraz posiada umiejętności rozpraszania światła - optycznie wygładza cerę.
2. Titanium Dioxide (Dwutlenek Tytanu) - w przyrodzie występuje w trzech odmianach (anataz, brukit, rutyl). Stanowi biały pigment oraz ochronę przeciwsłoneczną, a dodatkowo posiada silne właściwości kryjące. 
3. Zinc Oxide (Tlenek Cynku) - powstaje w proscesie prażenia rudy cynkowej, nie rozpuszcza się w wodzie. Chroni skórę przed promieniowaniem słonecznym, łagodzi stany zapalne i działa antybakteryjnie. 
4. Kaolin Clay (Glinka Kaolinowa) - pochłania nadmiar sebum, matuje twarz.
5. Iron Oxide (Tlenek Żelaza) - odpowiada za kolor kosmetyku. Jest matowym pigmentem mineralnym, który występuje w trzech kolorach: żółtym, czerwonym i czarnym
6. Silica (Krzemionka) - jest jednym z najczęściej występujących na Ziemi minerałów. Jest bardzo lekka i pylista. Silnie absorbuje sebum oraz wilgoć. Najmocniejszą stroną jednak jest zdolność rozpraszania światła co prowadzi do optycznego zmniejszenia zmarszczek oraz innych defektów. 
7. Ultramarine (Ultramaryn) - to matowy pigment wytwarzany w laboratorium (naturalny wytwarza się z lazurytu, jednak nie wykorzystuje się go w kosmetyce ze względu na niebezpieczne zanieczyszczenia), który nadaje kolor kosmetykom.
Jak dobrać odpowiedni odcień?
Niewątpliwie ciężko jest kupić idealny podkład przez internet, dlatego polecam zamówić kilka próbek (są bardzo wydajne!). Zanim zamówiłam konkretne odcienie - testowałam je przez tydzień, aż znalazłam kolory, które odpowiadają mi w 100%.
Jak nakładać?
Ważne jest, aby skóra była oczyszczona, a krem zdążył się dobrze wchłonąć. W celu uzyskania lekkiego krycia, wystarczy lekko oprószyć twarz podkładem mineralnym używając puchatego pędzla do pudru. Średnie lub mocne krycie otrzymamy przy pomocy pędzla kabuki.
- Odsyp odrobinę produktu na wieczko opakowania (potrzeba naprawdę niewielkiej ilości), w razie potrzeby zawsze można przecież nałożyć jeszcze jedną warstwę. ;-)
- Zanurz pędzel w podkładzie i dobrze strzep nadmiar kosmetyku stukając nim o wieczko 
- Wmasuj podkład mineralny przykładając pędzel do twarzy i wykonując koliste ruchy, zaczynaj od wewnętrznej części twarzy. Powtórz tę czynność, aby osiągnąć zamierzony efekt.

Należy pamiętać, że przy nakładaniu tego typu kosmetyków panuje zasada, że lepiej nałożyć kilka cieniutkich warstw, niż jedną grubą. Dzięki temu unikniemy efektu maski. Warto również wspomnieć, iż możemy je nakładać również na mokro (spryskujemy pędzel wodą termalną) lub użyć jej do spryskania całej twarzy po nałożeniu podkładu.
Na jakie kosmetyki się zdecydowałam?
Jest mnóstwo marek, które proponują minerały. Po zapoznaniu się z wieloma recenzjami postawiłam na najlepsze moim zdaniem: BareFaced BEAUTY ze strony mineralnie.pl oraz Earthnicity.  :-)
Podkład mineralny SERENITY - doskonale wstapia się w skórę, dając naturalny efekt i świetne krycie. Przy odpowiednim nawilżeniu nie podkreśla suchych skórek. Aplikuję dwie cieniutkie warstwy i na koniec spryskuję wodą termalną Avene.  Ocena - 5/5
Róż mineralny ATHENA - uwielbiam ten odcień. Testując próbki podobało mi się kilka kolorów, ale ten przypomina mi mój ulubiony odcień z Bourjois - Rose Eclat. Ocena - 5/5
Puder mineralny JASMINE - ładnie matuje, a żółty pigment nadaje cerze ciepły odcień. Byłoby idealnie gdyby efekt utrzymywał się dłużej. ;-) Ocena - 4+/5
Puder utrwalająco-matujący Velvet HD Earthnicity - DOSKONALE MATUJE, wręcz nie dopuszcza do błyszczenia się cery (8-9 h bez poprawek). Sprawdza się w codziennym użytku, a jeszcze lepiej mieć go na 'większe wyjścia' lub sesje zdjęciowe. ;-) Ocena - 5/5

Podsumowując dzisiejszy post: jestem zachwycona
 minerałami i szczerze zachęcam do wypróbowania! :-)

wtorek, 21 października 2014

HAIRSTYLE : EASY BUN

Od dłuższego czasu dostaję mnóstwo pytań w jaki sposób robię mój ulubiony kok i prosiłyście, aby pojawił się osobny wpis na ten temat. W związku z tym postaram się dokładnie opisać jak włosowa 'kulka' powstaje na mojej głowie. ;-)


Przygotuj: gumkę do włosów (proponuję odrobinę grubszą), wsuwki, szczotkę oraz mocny lakier, który utrwali fryzurę (polecam Loreal Infinium Extra Strong).
Ostatnio zaprzyjaźniłam się ze szczotką TANGLE TEEZER, która skutecznie rozczesuje włosy bez szarpania, ciągnięcia i wyrywania. Dodatkowo bardzo przyjemnie masuje skórę głowy i świetnie radzi sobie z mokrymi włosami. W sklepie internetowym HairStore.pl kupicie ją w bardzo przyzwoitej cenie. :-)
Krok po kroku: rozczesz dokładnie włosy i zwiąż w wysoki kucyk. Następnie oddziel jedno pasmo (w sumie kitka będzie podzielona na 4 części), owiń nim gumkę i przypnij wsuwką. Kolejne pasmo dobierz z przeciwnej strony i owijaj w drugim kierunku (jeżeli I szło w lewo - drugie idzie w prawo). :-)
Pamiętaj, aby każde pasmo przypiąć wsuwką. Górna część kucyka jest już prawie gotowym kokiem. Z pozostałych włosów wydziel ostatnie dwa pasma i tak samo jak wcześniej - owiń w przeciwnych kierunkach. Wsuwki, lakier i...gotowe! :-)
Musicie mieć na uwadze fakt, iż kok nie zawsze wychodzi idealny, a na jego wielkość składają się dwa czynniki: gęstość i długość włosów. Mimo to mam nadzieję, że moje wskazówki okażą się przydatne. :-)

Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości - piszcie w komentarzach, postaram się pomóc. :-)

piątek, 17 października 2014

YANKEE CANDLE

Uwielbiam świece. Uważam, że nadają każdemu pomieszczeniu unikalny klimat oraz umilają długie wieczory w okresie jesienno-zimowym. W ubiegłym roku moje serce podbiły produkty marki Yankee Candle, które polecałam Wam na blogu. Pamiętacie? :-)
W nowym sezonie pojawiło się mnóstwo nowości, które kuszą nietuzinkowymi zapachami. W związku z tym zaplanowałam 5 wpisów, a w każdym z nich przedstawię 4 aromatyczne tarteletki Yankee Candle
1. AMBER MOON - pochodzi z owocowej linii zapachowej i jest bardzo ciepłą kompozycją, w której wyraźnie czuć nuty drzewa sandałowego, pomarańczy oraz aromat rozgrzanego bursztynu. Zapach jest bardzo subtelny - idealny na jesienne wieczory. :-) Ocena - 4/5

2. SWEET APPLE - ten zapach mnie zupełnie rozczarował. Miało być soczyste jabłko, a wyszło stare i pomarszczone. Poza tym wydzielany aromat podczas spalania wosku jest baaardzo mocny, nachalny. Jestem na NIE, ale wierzę, że i ta kompozycja znajdzie swoich zwolenników. ;-) Ocena - 1/5

3. CRANBERRY PEAR - to ciekawe, owocowe połączenie aromatu żurawiny z gruszką. Zapach jest bardzo intensywny, ale przyjemny. Ocena - 4/5

4. CANDY CORN - pochodzi z limitowanej Halloweenowej serii. Zapach jest niezwykle słodki i mówiąc szczerze jedyny aromat jaki wyczuwam to...cukierki i karmel. :-) Nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia, ale też nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobał. Ocena - 3/5

...a na deser KOD RABATOWY "ANNAAAANNA" -10%
na wszystkie nieprzecenione produkty Yankee Candle na
stronie GOODIES.pl. (Ważny do 31.12.2014)

Pozdrawiam! :-*