poniedziałek, 20 kwietnia 2015

czwartek, 16 kwietnia 2015

SKIN CARE

Ostatni wpis dotyczący pielęgnacji twarzy pojawił się prawie 2 lata temu, więc postanowiłam odświeżyć temat. Jeżeli jesteście zainteresowane - zapraszam do drugiej części wpisu, która będzie dosyć długa, więc mam nadzieję, że Was nie zanudzę. :-)


Od wielu lat jestem posiadaczką cery mieszanej w kierunku suchej, momentami BARDZO suchej, więc moja pielęgnacja opiera się przede wszystkim na nawilżaniu. Dodatkowo raz lub dwa razy w tygodniu na tak zwaną strefę 'T' stosuję krem mikrozłuszczający na noc oraz nie wychodzę z domu bez wysokiego filtra na twarzy (minimum 50). :-)
Zacznę od oczyszczania twarzy, które stanowi pierwszy krok skutecznej pielęgnacji. Unikam mocnych, antybakteryjnych toników i żeli, a w szczególności tych zawierających w swoim składzie triklosan, ponieważ takie preparaty najzwyczajniej w świecie usuwają z naszej skóry wszystkie bakterie, te potrzebne nazywane mikrobiomem również - warto pamiętać, że ich równowaga jest niezwykle ważna. W związku z tym od dłuższego czasu staram się wybierać jak najdelikatniejsze kosmetyki, a metodą prób i błędów wyłoniłam moich ulubieńców: PHYSIOGEL do skóry suchej i wrażliwej oraz La Roche-Posay Lipicar Surgras. Oba żele fantastycznie oczyszczają cerę bez efektu ściągnięcia. Często, ale nie zawsze po umyciu twarzy przemywam ją płynem micelarnym oraz 1-2 razy w tygodniu robię peeling. :-)
Jeżeli chodzi o oczyszczanie twarzy rano - nie podchodzę do tego obligatoryjnie. Nie czuję potrzeby stosowania żelu lub płynu micelarnego i sięgam jedynie po wodę termalną, którą po kilku sekundach osuszam papierowym ręcznikiem. ;-) Moje ulubione to Avene i La Roche-Posay, a wybór w aptece zależy od tego, która jest aktualnie w promocji. ;-)
Kremy, które stosuję na noc to mikrozłuszczający La Roche-Posay EFFACLAR K (1-2 razy w tygodniu w strefie T) oraz Vichy Aqualia Thermal RICHE lub La Roche-Posay HYDREANE RICHE. Oba kremy mają kojący wpływ na moją cerę oraz świetnie ją nawilżają. Natomiast odkąd używam Effaclaru K - problem z zaskórnikami na nosie jest coraz mniejszy (chociaż początkowo byłam przerażona wysypem jaki spowodował na mojej twarzy). ;-)
Vichy Aqualia Thermal LEGERE jest również kremem nawilżającym, ale zdecydowanie lżejszym. Używam go w ciągu dnia - zawsze gdy wracam z zajęć zmywam makijaż i wtedy aplikuję odrobinę tego kremu. Uwielbiam efekt miękkiej skóry jaki daje chwilę po wklepaniu. :-) Dodam jeszcze, że uważnie obserwuję swoją twarz i jeżeli rano widzę, iż domaga się nawilżenia - nakładam cienką warstwę Aqualii Legere pod krem z filtrem.
...a jeżeli o flitrach mowa...o szkodliwości promieni słonecznych niby wszyscy doskonale wiemy, ale nie wszyscy stosujemy odpowiednie preparaty, które nas przed nimi chronią. Nawet jeżeli uważacie, że taka ochrona jest zbędna (bo przecież macie idealną, gładką skórę bez zmarszczek i przebarwień) - gorąco zachęcam do zaopatrzenia się w krem z filtrem (minimum 50). Może przekona Was fakt, że efekty fotostarzenia zazwyczaj ujawniają się dopiero po 40 roku życia? Co więcej wiele badań dowodzi, że gdyby nie promieniowanie UV - naturalne starzenie się skóry byłoby widoczne dopiero po 50-60 roku życia! A może przerazi Was to, że z roku na rok wzrasta liczba zachorowań na nowotwory skóry? Mam nadzieję, że zmienicie swoje podejście do pielęgnacji i jeżeli jeszcze nie stosujecie filtrów - zaczniecie. Szczególnie polecam: Vichy CAPITAL SOLEIL Mattifying Face Fluid 50 (w tym roku zmienił nazwę na IDEAL SOLEIL) oraz La Roche-Posay ANTHELIOS XL Extreme Fluid 50+. Mają lekką konsystencję i nadają się pod makijaż. :-)
Pod krem z filtrem obowiązkowo aplikuję kilka kropli serum z witaminą C, które przeciwdziała wolnym rodnikom. Godne polecenia jest to marki AURIGA INTERNATIONAL Flavo-C, które rekomendowane jest również na przebarwienia oraz drobne zmarszczki. :-)
Nie martwcie się - to już prawie koniec dzisiejszego wpisu. :-) Jeszcze tylko kilka słów o pielęgnacji skóry pod oczami, która jest bardzo wymagająca, ponieważ najcieńsza (zaledwie 0,5 mm) i nie chroni jej warstwa lipidowa, dlatego też szybciej się starzeje. Warto zatem używać kosmetyków, które są lekkie, nie obciążają, szybko się wchłaniają i gwarantują długotrwałe nawilżenie skóry. Jeżeli o mnie chodzi - najbardziej lubię te o konsystencji żelowej, a o poranku doceniam efekt chłodzący, który dają roll-ony. Produkty, których używam to: Vichy Aqualia Thermal ROLL-ON YEUX, Clinique All About Eyes Serum oraz kojący bio-żel pod oczy i na powieki ze świetlikiem Ziaja. Na zdjęciu widzicie również żelową maskę, która (schłodzona) jest moim zbawieniem gdy po nieprzespanej nocy budzę się z opuchniętymi oczami. :-)

Mam nadzieję, że dotrwałyście do końca wpisu oraz liczę na to,
 że podzielicie się swoją pielęgnacją i ulubionymi kosmetykami w komentarzach. :-)

niedziela, 12 kwietnia 2015

VOGUE ZA KULISAMI ŚWIATA MODY

Idealna książka na niedzielne przedpołudnie? "VOGUE. ZA KULISAMI ŚWIATA MODY" autorstwa Kirstie Clements, która przez 25 lat była związana z australijską edycją "Vogue'a"... 


Historię rozpoczyna moment zwolnienia autorki ze stanowiska redaktor naczelnej - stanowiska, któremu poświęciła 13 lat swojego życia. Następnie Kirstie przenosi czytelnika w fascynujący świat mody - opisuje swoje spotkania ze sławnymi projektantami, gwiazdami i celebrytami. Wspomina ekskluzywne sesje zdjęciowe, wystawne bankiety, pokazy mody...jednym słowem blichtr wielkiego świata, ALE żeby nie było tak kolorowo - przedstawia również czarną stronę medalu opisując głodzące się modelki, które zwykle stają się ofiarą modowego biznesu.
Warto wspomnieć, że przygoda Kirstie rozpoczęła się, gdy w wieku siedemnastu lat wyprowadziła się z rodzinnego domu i swoim urokiem zdobyła posadę recepcjonistki w niezwykle ekskluzywnym magazynie o modzie jakim jest "Vogue". Jej ogromny zapał, poświęcenie, pasja oraz niesamowita chęć współtworzenia pisma, bycia jego częścią - sprawiła, że wspinała się po drabinie kariery w błyskawicznym tempie. Ta historia zachęca do działania, ponieważ życie Clements jest dowodem na to, że marzenia się spełniają. Wystarczy ciężka, rzetelna praca, cierpliwość, wytrwałość i pokora. 

Książkę rekomenduję miłośniczkom mody, fashionistkom, dziewczynom marzącym o karierze dziennikarskiej oraz wszystkim tym, którzy lubią inspirujące biografie, a na koniec odsyłam do wywiadu z Kirstie Clements, który znajdziecie na beGLOSSY. :-)

Pogodnej niedzieli, pozdrawiam! :-)